14.06.2016

I Ty, dzielny Promyku, Ciebie jedynego dojrzałam na jabłoniowym pniu.

Przedarłeś się przez nieustępliwe gałęzie, prześlizgnąłeś po roześmianych liściach, musnąłeś delikatne kwiaty. I jesteś tu. Podeszłam bliżej, schowałam się w najpiękniej pachnącej koronie i oglądałam swoją dłoń w Tobie, nieśmiało tańcząc palcami.
Bardzo chciałabym z Tobą porozmawiać, dzielny Promyku. Móc chociaż szepnąć, że podziwiam Twój upór. Przecież nie zostało z Ciebie zbyt wiele, kanciasty fragment światła na nierównej korze, po co tyle trudu?…

Żałuję, że nie noszę pierścionków, byś mógł rozbłysnąć w kolorowym szkiełku; chociaż tak pokazać Ci, że cieszę się Tobą.

 

Promyku mój, gdzie bywasz nocami?